recenzja gry "Call of Duty: Modern Warfare" Nigdy nie zapomnę tego, co zrobiła ze mną królowa wojennych shooterów. Piękna, dynamiczna, pociągająca... Od 29 października 2003 roku, przez bardzo długi okres, to głownie ona gościła w moim wirtualnym oknie. Jej poprzedniczka, Medal of Honor, mimo iż dobra, to jednak pozostała daleko z tyłu w wyścigu o tron najlepszego FPS-a osadzonego w realiach II wojny światowej. I tak oto, po niemal dwuletniej przerwie, królowa powraca na tron, mimo iż nieco zmieniła swoje zamiłowania oraz upodobania co do konfliktów, to nadal ma wielką klasę, a imię jej brzmi Call of Duty 4: Modern Warfare! Akcja poprzednich trzech części Call od Duty, toczyła się podczas II wojny światowej, gdy to okrutni oraz bezwzględni naziści chcieli zawładnąć światem. Najnowsza część serii (ku mojej uldze) nareszcie zmienia realia, w których przyjdzie nam toczyć walkę na śmierć i życie. No bo w końcu ile razy można zdobywać Normandię? Teraz również weźmiemy udział w niemniejszych konfliktach niż te z pierwszej połowy XX wieku. Jednak ich akcja toczy się kilkadziesiąt lat później, w czasach współczesnych. Raczej nikt nie powinien być zdziwiony faktem, iż największym zagrożeniem dla świata jest terroryzm oraz Orki (chodzi o te zielone bydlaki z kłami, a nie te żyjące w oceanach). A że tych drugich w grze nie ujrzymy, kwestię fabularną łatwo przewidzieć. Do amerykańskiego rządu trafiły bardzo ważne informacje, według których Rosjanom zostało skradzionych kilka głowic atomowych, a co gorsza, złodzieje chcą je wycelować w U.S.A. W takim razie czas nie cierpi zwłoki! Sprawą zajmuje się oczywiście rząd amerykański oraz brytyjski, a nam przyjdzie służyć kolejno w jednej jak i drugiej armii. Jednak droga fabularna opowiada o losach każdego z nich osobno w iście epicki sposób.

Banki internetowe


Lokata terminowa jest to umowa miedzy bankiem a klientem dotyczaca lokowania srodkow pienieznych zawierana na czas okreslony. Bank zobowiazuje sie wyplacic kapital wraz z odsetkami na koniec okresu umowy.

 

wikipedia.org


Banki
  • Adult
  • Arts
  • Business
  • Computers
  • Games
  • Health
  • Home
  • Kids and Teens
  • News
  •  
  • Recreation
  • Reference
  • Regional
  • Science
  • Shopping
  • Society
  • Sports
  • World


  • Zoo Tycoon II: Na Ratunek Zwierzakom - recenzja Zwykle, gdy usłyszmy w tytule gry słowo „tycoon” natychmiast uprzedzamy się do niej. Pamiętne serie produkcji, w których zarządzaliśmy wszystkim, czym tylko było można (włącznie ze szpitalem, czy lotniskiem) przyprawiały mnie o gęsią skórkę. Ileż można powtarzać utarte schematy oferując graczowi tylko nowy teren działań? Wydaje się, że do upadłego, a kolejnym tego przykładem jest Zoo Tycoon 2. Po spędzeniu kilkudziesięciu godzin nad tą właśnie grą przyszła pora na zapoznanie się z pierwszym oficjalnym dodatkiem o nazwie Na Ratunek Zwierzakom. Notabene dodam, że w przygotowaniu jest już kolejny expansion pack dla ZT2. Wbrew opinii, że tycoony należą do gatunku, który powinno omijać się z daleka, zdarzają się wyjątki. Jednym z nich jest chociażby marka Zoo Tycoon, która pomimo faktu, iż zachowuje standardowe opcje działania, zdobyła na świecie rzesze fanów (sprzedano około 4 mln oryginalnych egzemplarzy pierwowzoru). W przeciwieństwie do innych przedstawicieli tego typu gier, przy tej spędza się naprawdę miłe chwile, co nie znaczy, że nie potrafi ona totalnie znudzić. Zanim przejdę do właściwej części recenzji dodam, ze omawiany tytuł adresowany jest do specyficznej grupy odbiorców. Tego typu strategie nie nadają się dla zwykłego zjadacza chleba (podobne zdanie mógłbym również napisać w tekście nt. menadżerów piłkarskich, rozbudowanych cRPG czy gier przygodowych).